Szczupak na rozpoczęcie sezonu 2013
Dodane przez Longin Bojanowski dnia 04 maj 2013 10:43


Szczupak na rozpoczęcie sezonu 2013


Jeszcze 1 maja przygotowywałem łódkę do zrzucenia na wodę. Po południu pojechałem na obiadek ale umówiłem się z kolegami, że wracam i zrzucimy mój holownik. Jak wróciłem łódka już była przywiązana przy pomoście. Pozostało założyć silnik i niestety to co najgorsze czyli zrobić w łodzi jako taki porządek (którego nigdy i tak nie ma). Miałem nadzieję, że choć w pierwszych dniach będzie się jak ruszyć w kabinie. Niestety nie było dane. Wieczorem zadzwonił Sławek Tabor i namówił mnie na wspólne wędkowanie. No to rano po paliwo (do łódki), znaczek na trola dla Sławka, kawa w sklepie wędkarskim, w ostatniej chwili zakup woblerka i jadę do portu. Sławek dojechał w chwilę po mnie. Pogoda niezbyt dobra, pochmurno i wiatr wieje wzdłuż zalewu...
Treść rozszerzona
Rozpoczęcie sezonu 2013


Jeszcze 1 maja przygotowywałem łódkę do zrzucenia na wodę. Po południu pojechałem na obiadek ale umówiłem się z kolegami, że wracam i zrzucimy mój holownik. Jak wróciłem łódka już była przywiązana przy pomoście. Pozostało założyć silnik i niestety to co najgorsze czyli zrobić w łodzi jako taki porządek (którego nigdy i tak nie ma). Miałem nadzieję, że choć w pierwszych dniach będzie się jak ruszyć w kabinie. Niestety nie było dane. Wieczorem zadzwonił Sławek Tabor i namówił mnie na wspólne wędkowanie. No to rano po paliwo (do łódki), znaczek na trola dla Sławka, kawa w sklepie wędkarskim, w ostatniej chwili zakup woblerka i jadę do portu. Sławek dojechał w chwilę po mnie. Pogoda niezbyt dobra, pochmurno i wiatr wieje wzdłuż zalewu. Tu pakujemy do łódki co mamy i wypływamy. Niestety w pośpiechu zapomniałem aparatu.



Sławek nie zna dobrze zalewu więc zdaje się na mnie (mówi, płyń gdzie chcesz). Postanawiam płynąć w stronę zapory w Dębe. Płynąc trolujemy niestety bez efektów. Mijamy kilkanaście łódek z których wędkarze próbują coś wyłuskać z wody przy pomocy spiningów. Dotarliśmy do zatoczki a raczej starego portu. Tu zwykle na wiosnę coś się łowiło. Sławek rzucał rożnymi przynętami, ja próbowałem jerkami a nawet poperem, niestety bez efektów. Nadeszła pora powrotu. Wyglądało na to, że trzeba będzie zwalić winę na pogodę lub coś innego. Postanowiliśmy jednak przejść w trolu między brzegiem a grążelowiskiem, którego teraz nie było widać. Na agrafce zawisł ubiegłoroczny killer, Hornet 5 cm BE. Sławek próbuje wobki J. Widła a w końcu zmienia na jakiegoś łamańca Robinsona. Łódka zbliżała się już do końca grążelowiska gdy nastąpiło uderzenie. Szybki hol, trochę szamotania z podbierakiem i jest. Nie jest wielkoludem (no właśnie wielkoludem czy wielkorybem), ma 67 cm. Zawsze to jakieś przyzwoite rozpoczęcie sezonu, pierwszy wypad na wodę i pierwsza rybka.





Pokręciliśmy się jeszcze w okolicy ale bez efektów. Postanowiliśmy wracać. Do portu jeszcze kawałek. Wiatr trochę ucichł więc płyniemy w stronę wyspy. Postanowiłem, że jak się uda (na wodzie żeglarze/kursanci) to od wyspy do portu trolujemy. Jak na zamówienie żeglarze spłynęli w stronę portów i zrobiło się luźno. No to wobki do wody silnik na małe obroty. Może po 5 minutach mocne szarpniecie i jazda. Pierwsze uderzenie bardzo mocne, plecionka jedzie z kołowrotka. Rybka idzie w dno. Sławek coś tam brzęczy o pompowaniu ale czy ktoś go słucha to bym się nie zakładał. Dokręcam hamulec, rybka słabnie. Z oporami ale daje się ciągnąć w nasza stronę. Idzie w górę. Mniej więcej w odległości 15-20 metrów od łódki wychodzi na powierzchnię i przewraca się na bok. Zębaty jest duży, dużo większy od poprzedniego. Jeszcze kilka razy zrywa się do ucieczki i nawet raz pokazuje swoje umiejętności nad wodą. W końcu daje się dociągnąć do łódki i tu problem, podbierak za mały, burta wysoka ok. 60 cm. Pozostaje ręka, chyba dopiero za trzecim razem udaje się go dobrze złapać i wyjąć do łódki.





Jeszcze w czasie fotografowania Sławek mówi, że ręce mi się trzęsą, sam też to czuję.
Jeszcze kilka fotek





i płyniemy do portu. Tam też zlot tych co byli, fotki pytania gdzie itd. pozostało wpaść na kawę i rozjeżdżamy się do domów.

No to sezon 2013 otwarty.