PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - News: Moja Narew (nie tylko szczupaki)
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Sierpień 2019
Łowca Ryby Miesiąca
Kamil Zaczkiewicz

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Ostatnio dodane fotki

kleń
Pike 97cm
Pike 105cm

2018
Łowca Ryby Roku
Damian Powęska

PikeFider

Strony partnerskie



Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 3

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,267

· Najnowszy użytkownik: DTCP

Stop sieciom w PZW



Moja Narew (nie tylko szczupaki)

Każdy z nas, wędkarzy, ma jakieś swoje ulubione, wyjątkowe miejsce, do którego zawsze wraca. Dla jednego będzie to zapomniane bajorko ukryte w leśnej głuszy, dla innego mała pstrągowa rzeczka gdzieś na Pomorzu. Dla mnie takim miejscem jest Narew, rzeka z którą związany jestem od zawsze. Miałem to szczęście, że moi dziadkowie mieszkali nad samym jej brzegiem, w Paulinowie, pod Różanem. Tam też pierwszy raz miałem okazję spacerować nad brzegiem jakże urokliwej w tych okolicach rzeki. Pamiętam pierwsze pływania pychówką (oczywiście zawsze w towarzystwie dziadka), gdy Narew przerażała mnie swoją wielkością i niedostępnością. Pamiętam też pierwsze ryby łowione jeszcze na bambusowe wędki.
Gdy oczami wyobraźni wracam do tamtych chwil wydaje się jakby to było niedawno, jakby minęła tylko krótka chwila. A tymczasem moja miłość do Narwi ciągnie się nieprzerwanie od ponad 20 lat. Tych, którzy nie zaznali tego uczucia muszę jednak uprzedzić i przestrzec – jak każda wielka miłość również i ta jest burzliwa i nie pozbawiona wzlotów i upadków. Jednak mimo tych wszystkich zawirowań zawsze do niej wracam, do mojej Narwi.

   

Narew


W niniejszym artykule pragnę Wam przybliżyć moją ukochaną rzekę, od źródła aż po ujście do Wisły. Niektóre fragmenty rzeki znam jak przysłowiową własną kieszeń, opisując inne musiałem posiłkować się opowieściami kolegów bądź informacjami zaczerpniętymi z prasy, książek lub Internetu.
Narew jest największą rzeką w północno-wschodniej Polsce o całkowitej długości 484 km, z czego 36 km znajduje się po stronie Białoruskiej. Nazwa pochodzi od słowa ,,nur’’, które w języku praindoeuropejskim oznaczało rzekę. Jest jedyną w Europie rzeką warkoczową lub używając bardziej fachowej nazwy – anastomozującą, czyli płynącą nie jednym, lecz kilkoma stałymi korytami, które łączą się i dzielą. Meandruje szerokimi dolinami w otulinie morenowych wzniesień, rozlewając się i tworząc starorzecza. Wedle większości źródeł Narew jest jedyną obok Amazonki tego typu rzeką na świecie. Tyle encyklopedia…
Od źródła do ujścia…..
Wycieczkę wzdłuż brzegów Narwi rozpoczniemy po za granicami Polski, a dokładnie od Białorusi bo właśnie tam nasza główna bohaterka ma źródła. Wypływa na wysokości 159m n.p.m., w bagnach uroczyska Orłowo, na pd.-wsch. skraju Puszczy Białowiejskiej. Ciek źródłowy jest uregulowany i połączony z pierwszym dopływem – Narewką. Narew w tym miejscu ma maksymalnie 8 metrów szerokości. Od źródeł, na odcinku około 30 km, płynie wzdłuż pn.- wsch. skraju Puszczy Białowiejskiej, oddzielając ją od Puszczy Świsłockiej.
Na obszar Polski Narew wpływa kilka kilometrów powyżej stacji kolejowej Siemianówka od razu trafiając na pierwszą przeszkodę.
Zalew Siemianówka
Zbiornik powstał przez spiętrzenie wód Narwi ziemną zaporą w okolicy wsi Bondary. Budowa Zalewu trwała 16 lat i została zakończona w 1993 roku. Jest to trzeci co do wielkości sztuczny zbiornik wodny w Polsce o całkowitej powierzchni 3250 ha ( dla porównania Jezioro Wigry jest mniejsze o ponad 1000 ha), który po zamknięciu tamy napełniał się przez kolejne 7 lat. Przy jego tworzeniu zalaniu uległo pięć pobliskich wsi a mieszkańcy zostali przesiedleni. Nie mieli jednak żalu ponieważ uważali, że działają w dobrej sprawie. Wśród miejscowej ludności krążyła wówczas poufna wiadomość, że pod taflą zalewu, który miał sięgać na teren Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Ludowej, będzie wybudowane najnowocześniejsze i chyba jedyne tego rodzaju, tajne lotnisko Układu Warszawskiego. W związku z tym, że samoloty miały startować w kierunku wschodnim (ze względu na ukształtowanie terenu), ludność ta nie widziała jak to lotnisko powstaje. Oczywiście informacja ta po latach okazała się być fikcją.

   
Siemianówka - widok od strony Rybak

Pierwotne plany zakładały, że zbiornik ma pokrywać deficyty wodne i stanowić zaplecze dla Łap i Białegostoku. Stworzone miały być centra wypoczynkowo-rekreacyjne. Siemianówka miała być również elementem ochrony przeciwpowodziowej, ktoś jednak zapomniał zauważyć, że Narew nie wiele wyżej dopiero rozpoczyna swój bieg.
,,Zbiornik wodny Siemianówka. Świadectwo okresu przyśpieszonego rozwoju białostocczyzny, symbol realizacji zadań rozwoju gospodarki żywnościowej oraz programu socjalnego Partii i Państwa –VI. 1977r. ‘’- taki napis widnieje na tablicy pamiątkowej w pobliżu zapory w Bondarach i moim zdaniem idealnie oddaje cele przyświecające ówczesnym decydentom.

   
Narew poniżej Siemianówki

,,Polska Amazonia”
Po przecięciu sztucznego jeziora Siemianówka Narew dalej zachowuje kierunek zachodni, aby za miejscowością Suraż skręcić na północ. To właśnie od Suraża aż do Rzędzian rzeka tworzy rozlewiska wśród bagien i uroczysk, objęte ochroną w Narwiańskim Parku Narodowym, tzw. Polską Amazonię. Odcinek objęty najwyższą ochroną ma 45 kilometrów. Jego najważniejszym walorem przyrodniczym jest unikatowy charakter rzeki. Ten nietypowy, wielokrytowy system rzeczny nosi nazwę – anastomozującego. Rzeka na tym odcinku charakteryzuje się gęstą siecią różnej szerokości i długości koryt, które naprzemiennie łączą się i rozdzielają, tworząc bardzo skomplikowany labirynt. Elementy, które wyróżniają ten system to przede wszystkim tzw. kanałowa budowa koryt oraz ich stabilność boczna. Cechy te oznaczają, że cieki mają znaczną głębokość już przy samym brzegu i stosunkowo płaskie dno, a brzegi są zabezpieczone przed erozją przez zwarty system korzeniowy roślin. Charakterystyczna jest także znaczna głębokość w stosunku do szerokości. Bywa, że odnoga rzeki mająca miejscami 2 metry szerokości może mieć nawet 2-2,5 metra głębokości. Rozdzielenie się istniejącego koryta jest spowodowane przede wszystkim regularnym i długotrwałym zalewaniem doliny, do którego dochodzi przynajmniej raz w roku. Wylewająca się na brzegi woda, jeżeli długo płynie zalaną doliną, może w niektórych miejscach, np. wzdłuż ścieżek zwierząt, wydrążać nowe koryta.

   
"Polska Amazonia"

Bagienne tereny i zawiłości koryta rzeki bardzo utrudniają zwiedzanie tego odcinka Narwi. Z myślą o wszystkich odwiedzających Narwiański Park Narodowy przygotował ścieżkę przyrodniczą "Kładka wśród bagien". Przebieg ścieżki został tak zaplanowany, aby obejmował charakterystyczną dla Doliny Narwi strefowość ekologiczną, polegającą na zmienności zbiorowisk roślinnych, uwarunkowaną intensywnością zasilania wodami rzecznymi. Ścieżkę warto odwiedzać w różnych porach roku, dodatkowo obserwując zmiany zachodzące w przyrodzie.
Podlasie
Poniżej Rzędzian Narew zaczyna ponownie płynąć w kierunku zachodnim. Okolice Złotorii czyli 299 km Narwi to ujście jednego z większych dopływów – rzeki Supraśl. Pierwotnie rejony te charakteryzowały się bogactwem bagien, starorzeczy i rozlewisk. Niestety w latach 70-tych w wyniku prac regulacyjno-melioracyjnych ten naturalny teren został w dużym stopniu zniszczony. Rzeka została przegrodzona kilkoma jazami, jej koryto wyprostowano a brzegi wykarczowano i miejscowo umocniono kamiennym narzutem. Pomimo dużej ingerencji człowieka warto jednak odwiedzić Narew w tych okolicach, chociażby ze względu na otaczający krajobraz. Liczne wioski rozmieszczone wzdłuż brzegów rzeki przypominają bardziej skanseny niż ludzkie siedliska. Kilkaset metrów za ujściem niewielkiej rzeczki Nereśl, znajduje się Pentowo – jedyna w Polsce Europejska Wieś Bociania. Warto odwiedzić również Tykocin, jedno z najstarszych miast na wschód od Wisły.

   
Narew płynąca przy krawędzi doliny, obok widać piaskową przykosę

Po minięciu Strękowej Góry i ostatniego jazu rzeka ponownie przybiera dziki charakter. Kilkaset metrów dalej Narew wkracza na teren Biebrzańskiego Parku Narodowego. Stąd już tylko ok. 4 km do miejsca gdzie Narew łączy się z Biebrzą, jedną z najważniejszych rzek północnego Podlasia. Biebrza ma charakter naturalnej, silnie meandrującej rzeki, a w jej dolinie występują rozległe bagna, zwane Bagnami Biebrzańskimi, będące największym i najlepiej zachowanym kompleksem torfowisk w Polsce i Europie Wschodniej. Prawie cała Kotlina Biebrzańska została w 1993 roku objęta ochroną jako park narodowy. Obecnie Biebrzański Park Narodowy jest największym parkiem w Polsce. Ogromna różnorodność przyrody, obecność wielu rzadkich i reliktowych gatunków szaty roślinnej oraz świata zwierząt sprawia, że Biebrza stała się miejscem kultowym wśród przyrodników, biologów, ornitologów oraz turystów z całego świata.
Po przyjęciu wód Biebrzy , Narew skręca na południowy-zachód, mając z prawej strony brzegów Wysoczyznę Kolneńską, a z lewej basen Bagna Wizna. O opisanie tego odcinka aż do granicy województwa mazowieckiego poprosiłem świetnego wędkarza i publicystę – Rafała Mikołaja Krasuckiego, który doskonale zna te tereny : "Odcinek Narwi płynący w okolicy Łomży jest mocno zróżnicowany i w zależności od tego gdzie się wybierzemy na wędkarską przygodę spotkamy szeroką, płytką rzekę nizinną, a gdzie indziej niezmienioną ręką człowieka, meandrującą dziką wodę. Jej niezwykły charakter sprawia, że można tu spokojnie nacieszyć oko pięknymi walorami przyrodniczymi, jak również oddać się wędkarskiemu zapomnieniu pokonując kilometry wody w otoczeniu Doliny Narwi.

   
Kleń – król Narwi w pobliżu Nowogrodu

Wartym wspomnienia jest odcinek rzeki w okolicy Nowogrodu, położonego 9 km od Łomży. To właśnie tam ujście ma rzeka Pisa, która tworzy niepowtarzalne i unikalne łowisko. Niestety lata swojej świetności ma już dawno za sobą. Przy odrobinie szczęścia i konsekwencji nadal można złowić tam ładne szczupaki, okonie i króla tego odcinka - klenia. Narew usiana jest kamiennymi rynnami, płytkimi rafami, można odnaleźć tam rozmyte kamienne główki, które kiedyś regulowały nurt rzeki. W okolicy Nowogrodu znajduje się piękne starorzecze Pianki. Specyficzny charakter tego miejsca przypomina trochę wyprawę wehikułem czasu w przeszłość. Stepowe łąki usiane pojedynczymi jałowcami i skarłowaciałymi sosnami, przypominają pozbawione życia pustkowie. Samo starorzecze, jest mocno zarośnięte drzewami, których korzenie i przewrócone pnie leżą w wodzie tworząc mroczny, ale bardzo wyjątkowy klimat. Duża presja wędkarska sprawia, że jedynie w maju i czerwcu można złowić tam rekordowego szczupaka, który przeważa na tym łowisku.
W niedalekiej odległości od Łomży znajduje się odcinek Narwi położony
przy miejscowości Stara Łomża, Siemień i Rybno. Właśnie w tam można zaobserwować jak mocno rzeka meandruje tworząc duże i głębokie zakręty. Dla spinningisty, który umie czytać wodę jest to wymarzone miejsce aby spróbować złowić narwiańskiego bolenia. Kilkunastometrowe odbicia od torfowych burt tworzą malownicze warkocze mieszającej się wody. Praktycznie w każdym z takich miejsc można spodziewać się aktywności tych drapieżników. Charakterystyczne gonitwy rap za uklejami są częstym widokiem. Szerokie i głębokie zakręty zachęcają do szukania sandaczy oraz sumów. Jednak postępująca degradacja środowiska oraz mało etyczni wędkarze powodują, że złowienie tych ryb wymaga poświęcenia wielu godzin rzece oraz eksperymentowania z nowymi przynętami i technikami wędkarskimi.
Moim ulubionym łowiskiem jest cześć Narwi od miejscowości Krzewo aż do Wizny. Rzeka ma tu swój własny rytm i rządzi się swoimi prawami. Za każdym razem odnajduję tu spokój oraz wędkarską przygodę. Przeważają odcinki z gliniastymi burtami oraz prostkami, których brzegi często porośnięte są roślinnością wodną. Rzeka trochę tu zwalania i w pewnych miejscach tworzy spokojne zatoki, w których łatwo o szczupaka, okonia czy sandacza.
W okolicy miejscowości Bronowo znajduje się jeden z ostatnich drewnianych mostów na Narwi. W jego otoczeniu znajdziemy kilka starorzeczy o średniej głębokości około 3 m. Ten specyficzny i urozmaicony rzeczny krajobraz sprawia, że każdy wędkarz znajdzie coś ciekawego dla siebie.
Przyroda Doliny Narwi jest wyjątkowa, tak samo jak rzeka. Jej mieszkańcy zasługują na szacunek wędkarzy, którzy tam łowią. Apeluję więc aby złowione w Narwi ryby uwieczniać na zdjęciach i wypuszczać z powrotem do wody."


Mazowsze
Po minięciu miejscowości Nowesiedliny Narew wkracza na teren województwa mazowieckiego. Dość charakterystyczny odcinek rzeki zaczyna się od Ostrołęki, gdzie tamtejszy Zespół Elektrowni zrzuca ciepłe wody pochłodnicze. W czasie niezbyt ciężkiej zimy Narew aż do Różana pozbawiona jest kry i pokrywy lodowej. Wśród miejscowych odcinek ten często nazywany jest Ciepła Narwią. Oczywiście cieplejsza woda ściąga w te rejony wiele ryb na zimowiska i o tym należy również pamiętać planując wędkarskie wyprawy. W Ostrołęce możemy również zobaczyć ciekawą budowlę architektoniczną jaką jest most, którego konstrukcja przypomina zawieszone nad wodą gigantyczne żebro wieloryba. Cała konstrukcja wzorowana jest na moście z Sewilli wybudowanym na targi Expo 1992. W granicach miasta Narew zasilana jest także przez jeden z większych dopływów, rzekę Omulew.
Podążając z nurtem rzeki po około 5 kilometrach trafimy do miejscowości Dzbenin. Tam przed wyspą, przy lewym brzegu natkniemy się na potężny głaz narzutowy – różowy granit o obwodzie 12 metrów, nazywany Kamieniem Batorego. Wprawne oko dostrzeże na nim wykutą literę B. Według legendy biorący udział w łowach Stefan Batory znajdując się nad Narwią spadł z konia i zwichnął nogę. Król odpoczywając i oczekując na niespiesznie nadchodzącą pomoc wyrył na kamieniu swoje inicjały, które przetrwały do dnia dzisiejszego.
Dzika rzeka
Dzika, zróżnicowana, niedostępna – taka jest właśnie nasza bohaterka w dalszym jej biegu. Jeżeli nad wodą szukacie spokoju, ciszy i samotności to nie mogliście lepiej trafić. Od ujścia Omulwi Narew łagodnie skręca na południe i przez następne 20 km płynie przez lasy Puszczy Zielonej zwanej też Kurpiowską. Nurt jest niezbyt szybki a meandry rzeki łagodne. Tereny okalające rzekę są niemal dziewicze, tylko gdzieniegdzie można dostrzec niewielkie wioski. Narew wciąż zachowuje bardzo urozmaicone, to wysokie , to płaskie brzegi poprzetykane podmytymi przez wodę korzeniami nadbrzeżnych drzew i krzewów. Po obu stronach rzeki możemy natrafić na liczne odnogi i starorzecza.
W dalszym biegu od Młynarzy aż do Różana Narew płynie głównie wśród łąk, pastwisk i pól uprawnych. Brzegi cały czas bardzo malownicze, głównie płaskie, miejscami urwiste, niższe jednak niż w górnym i środkowym biegu. Samo koryto rzeki jest również bardzo zróżnicowane. Nie brakuje charakterystycznych dla Narwi naturalnych raf i przykos. Odcinki z głęboką woda przeplatane są płyciznami, które przy niskim stanie wody bywają zmorą żeglarzy przeprawiających się na Mazury. Na takie właśnie płycizny można natrafić w okolicach Dyszobaby, gdzie wielkie rozlewisko mimo zwężenia ostrogami potrafi postraszyć wodniaków piaskowymi łachami. Dodatkowo niepowtarzalnego charakteru rzece nadają liczne wyspy, rozdzielające ciągle leniwy nurt. W tym miejscu należy niestety wspomnieć, że okolice Różana, zarówno w górę jak i w dół, to największe zagłębie kłusownicze jakie znam na Narwi. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, ale za główne uznałbym dwa. Przede wszystkim wszechobecni letnicy sprawiają, że na świeże ryby zawsze znajdzie się zbyt. Po drugie sam charakter rzeki i jej niedostępność sprzyjają bezkarności kłusowników.

   
Okolice Różana

Poniżej Różana, w odległości około 10 km od miasta, w miejscowości Brzóze trafimy na duży zbiornik pożwirowy połączony z rzeką wąskim kanałkiem. Powierzchnia akwenu wynosi około 100 ha, co jednak uzależnione jest od poziomu Narwi. Linia brzegowa umożliwia dostęp praktycznie wszędzie, w większość miejsc da się dojechać samochodem. Dno zbiornika jest bardzo urozmaicone, sporo jest gwałtownych, niemal pionowych uskoków, sięgających 6 -8 metrów. Dodatkową atrakcją są również stare zatopione maszyny – koparki, rurociągi i barki służące kiedyś do wydobywania żwiru. Cała okolica otoczona jest lasami stanowiącymi raj dla grzybiarzy. Z wędkarskiego punktu widzenia żwirownia Brzóze jest łowiskiem trudnym i pewnie z tego względu trochę niedocenianym.
Na 374 kilometrze swojego biegu Narew zasilana jest przez jeden z większych dopływów – Orzyc. Poniżej ujścia Orzyca na wyraźnym wzniesieniu góruje potężna bryła XIX - wiecznego kościoła – wizytówka Zambsk Kościelnych. Szczególnie w nocy gustownie oświetlony kościół nad brzegiem rzeki sprawia wrażenie majestatycznej budowli. Zaraz poniżej , według starych map, powinniśmy trafić na prom. Przeprawa istniała na pewno w XI w. – kiedy w okresie wylewów płaskie brzegi pod Pułtuskiem bywały zupełnie zalewane, tu bród był zawsze dostępny. Obecnie prom już nie istnieje a jedynym transportem na drugi brzeg są pychówki. Szczególnie w niedziele gdy w kościele odprawiane są msze można zaobserwować łódki transportujące ludzi z Przeradowa do Zambsk.
Żwirownia Gnojno
Po minięciu Zambsk Kościelnych Narew gwałtownie skręca na północ by następnie po około 2 km wykonać ostry zwrot ku południu. Na wyjściu z tego zakrętu na prawym brzegu rzeka łączy się z kolejnym na jej biegu zbiornikiem pożwirowym. Gnojno ma długość około kilometra, szerokość waha się między 300 a 600 metrów. Zbiornik zaczął powstawać w latach 60-tych, a żwir i piasek tam czerpane posłużyły do budowy znacznej części Bródna i Ursynowa. Materiał transportowany był drogą wodną, poprzez Narew i Kanał Żerański. Po zakończeniu eksploatacji był rodzajem ogromnej zatoki, częściowo odgrodzonej od rzeki długą, wąską i wysoką wyspą. Spokojny nurt, znaczna głębokość i twarde podłoże z czystą, dobrze natlenioną wodą przez wiele lat stworzyły znakomite warunki do sadzowego podchowu narybku sandacza. W latach siedemdziesiątych usypano wał w północno-wschodnim przesmyku, zostawiając tylko wąskie połączenie z rzeką na południowej stronie wyrobiska. W ten sposób powstał zbiornik wody stojącej. Po stronie zachodniej brzegi dostępne są na całej długości. Wszędzie można dojechać samochodem, nawet na wysoki piaszczysty cypel, niemalże dzielący zbiornik na połowę. Wschodni brzeg jest niemal niedostępny. Brzeg jest bagnisty, całkowicie zakrzaczony i zdominowany przez bobry i wydry. Zdarzało mi się tam również widywać łosie. Znakiem rozpoznawczym Gnojna są okonie i wielkie bolenie, bijące w stada drobnicy na otwartej wodzie.

   
Gnojno – widok od strony wsi

Ujarzmiona rzeka
Jednym z bardziej uregulowanych odcinków Narwi jest z pewnością ten między Gnojnem a Pułtuskiem. Według danych z RZGW na wyżej wymienionym odcinku zlokalizowane jest 63 budowle hydrotechniczne, z czego główną część bo aż 47 szt. stanowią ostrogi (główki). Łączna długość opasek brzegowych wynosi ponad 3 kilometry a tam równoległych aż ponad 5 kilometrów (łączna długość na całym odcinku). W tym miejscu należy wyjaśnić czym różni się opaska od tamy równoległej. Tamy buduje się wzdłuż brzegów odsuwając niejako krawędź lądu od rzeki. Funkcjonują one przy niskim i średnim stanie wód jako nowy brzeg. Gdy woda podnosi się wyżej, przelewa się przez krawędź tamy i zalewa przestrzeń dzielącą tamę od brzegu. Gdy woda opada zaczyna się osadzać materiał naniesiony przez rzekę. Powoduje to zamulenie przestrzeni za tamą i z czasem przesunięcie linii brzegowej rzeki bliżej nurtu. Dzięki temu rzeka pogłębia się poprawiając jednocześnie warunki żeglugowe. Opaska brzegowa jest analogiczną budowlą jak tama równoległa, tyle że stosowana do umacniania regulacji istniejącego już brzegu. Materiałem budowlanym w obu przypadkach jest głownie kamień, beton lub faszyna. Na Narwi spotykamy przede wszystkim budowle kamienno-faszynowe.

   
Końcówka kamienistej opaski z rozlewiskiem

Obecnie zdecydowana większość tych budowli jest w kiepskim stanie. Zaczynając świadomie wędkować na Narwi w latach 90-tych pamiętam kilka główek na które nawet przy średnim stanie wody można było bez problemu wejść. Obecnie nawet przy niżówce są niedostępne, a kilka praktycznie zostało rozmytych przez wodę. Trochę lepiej ma się sytuacja z opaskami, choć końcówki też są już poważnie zniszczone przez nurt. Obecnie nie prowadzi się raczej żadnych prac regulacyjnych, przez ostatnie 20 lat może ze 2-3 razy byłem świadkiem napraw istniejących już budowli hydrotechnicznych. Powoli zaczynamy rozumieć, że rzeki nie da się ujarzmić w żadnych "kajdanach", a jakiekolwiek tego próby przynoszą więcej skutków ubocznych niż korzyści.
Rzeka czy jezioro?
Za Pułtuskiem Narew rozlewa się w szerokie i upstrzone wyspami koryto zwane cofką Jeziora Zegrzyńskiego. Latem przejrzyste wody zielenią się gęstymi trzcinowiskami i rozległymi poletkami grążela żółtego. Gdzieniegdzie spotkać można kępy sitowia, tataraku i innych typowo jeziorowych odmian. Nurt wyczuwalny jest nad starym korytem, mocno meandrującym i urozmaiconym na zmianę z głębokimi dołami, górkami i podwodnym łączkami. Twarde i strome partie koryta usłane są szczeżujami, racicznicami i żyworódkami. Te mięczaki oraz raki, pijawki i larwy ochotkowatych licznie występują w wielu połaciach dna. Aby dobrze poznać te tereny niezbędny jest środek pływający. Szczególnie w okolicach Dzierżenina warto przepłynąć na liczne malownicze wyspy, gdzie można bez problemu cumować lub nawet rozbić obóz na rozległych polanach. W weekendy bywa tam dość tłoczno dlatego najlepiej wybierać się w ciągu tygodnia.
W wyniku spiętrzenia wód dolnej Narwi zaporą w Dębem powstało Jezioro Zegrzyńskie, którego granica sięga aż do mostu w Wierzbicy. Lokalizację stopnia wodnego Dębe ustalono w 1955 roku i w ówczesnych latach była to pierwsza tego typu budowla na rzece nizinnej.Powierzchnia zbiornika wynosi 3030 ha, długość 41 km (na Narwi), szerokość ok. 3,5 km a maksymalna głębokość sięga 12 metrów. Obecnie Jezioro wykorzystywane jest jako akwen żeglugowy, energetyczny, przeciwpowodziowy a przede wszystkim rekreacyjny. Pełni również funkcję zbiornika wody pitnej. W tych kilku słowach zakończę charakterystykę Zegrza ponieważ, po pierwsze osobiście nie znam tej wody, a po drugie podejrzewam, że jest to materiał na bardziej obszerną publikację.
Wracajmy jednak do Narwi która poniżej Wierzbicy zasilana jest przez swój największy dopływ – Bug. Tylko czy aby na pewno? Czy to może jednak Narew jest dopływem Bugu? Spór toczył się od niepamiętnych czasów.

   
Spotkanie Narwi i Bugu

Profesor Jerzy Kostrowiecki w "Środowisku geograficznym Polski" dowodził że : "Często Bug uważany jest za dopływ Narwi, jednakże nie ma po temu żadnego uzasadnienia prócz tradycji, gdyż zarówno długością, jak i wielkością dorzecza Bug znacznie przewyższa Narew". Wincenty Pol, profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego w "Hydrografii" dowodził z kolei "Bug jest największa rzeką ,którą Wisła ze sobą uprowadza, nie wpada on wprawdzie do Wisły, ale płynie na daleko dłuższej przestrzeni niż Narew, która go zabiera …… wpada pod Serockiem do Narwi, a z nią wlewa się Bug do Wisły pod wspólnym nazwiskiem Narew". Na większości map przeważa nazwa Narew. Kompromisowa nazwa Bugo-Narew oznaczająca to, co powstaje z połączenia obu wielkich rzek jest już coraz rzadziej stosowana. Wszelkie wątpliwości rozwiewa Zarządzenie Prezesa Rady Ministrów z 1962 roku, w którym definitywnie ustalona dla odcinka ujściowego nazwę: Narew. Klamka zapadła, choć ludzie z lewego brzegu tej rzeki obstają nadal za Bugiem, denerwując tych z prawego, wiernych Narwi. Niedaleko ujścia Bugu Narew jest zasilana przez swój ostatni lewy dopływ, rzekę Rządza.
Spotkanie z Wisłą
Od zapory w Dębem do ujścia Narwi do Wisły dzieli nas już niewiele ponad 20 kilometrów. Gdy oglądam tamtejszą Narew na mapach satelitarnych przypomina mi trochę swoją większą siostrę. Piaszczyste łachy i długie ostrogi to przecież jeden ze znaków rozpoznawczych Wisły. Z pewnością na taki charakter rzeki wpływ ma sama zapora. W dużej mierze rzeką rządzą energetycy z Dębego. Zdarza się, że miejsca z praktycznie stojącą wodą po otwarciu śluz na zaporze zmieniają się w pełnoprawną rzekę z wyraźnym nurtem. Nie brakuje również kamienistych raf czy głębokich na 4-5 metrów rynien zlokalizowanych głównie przy wysokich skarpach. Cały odcinek jest dość zróżnicowany i przede wszystkim od wędkarza wymaga dużej elastyczności i ciągłych poszukiwań.
Przed samym spotkaniem z Wisłą, Narew zasilana jest przez ostatni dopływ – Wkrę. Rzeka, która swój początek bierze w okolicach Nidzicy łączy się z naszą bohaterka na 6 kilometrze.
Po przepłynięciu 848 kilometrów w Nowym Dworze Mazowieckim Narew wpada do Wisły. Właśnie tutaj, u stóp ruin XIX wiecznego spichlerza w nurtach Królowej Wisły, kończy swój bieg, zbierając wodę z całej wschodniej Polski.

   
Ujście Narwi do Wisły

Trochę o rybach
Długo zastanawiałem się czy poruszać w ogóle temat ryb. Z jednej strony nie chciałbym nikogo zniechęcać do Narwi, a z drugiej strony nie lubię ubarwiać rzeczywistości. Jesteśmy jednak na forum wędkarskim także coś wspomnieć trzeba. Gdy zaczynałem swoją przygodę z Narwią nie dysponowałem sprzętem chociaż w połowie tak dobrym jak teraz. Większość łowisk była dla mnie niedostępna bo nie byłem jeszcze zmotoryzowany. Brak mi było również niezbędnego doświadczenia. Ryb jednak łowiłem sporo. Nie były to może jakieś szczególne okazy, ale wyniki ilościowe były zadowalające. Zaczynałem od spławikowej przystawki i dużych płoci, kleni i jazi. Później przyszedł czas na fascynację drgającą szczytówką i związane z tym połowy leszczy i kleni. Gdy uzyskałem już trochę samodzielności stawiałem pierwsze kroki w spinningu. Kilka szczupaków o świcie i kilkanaście okoni już przy pełnym słońcu wydłubanych spod zalanych traw to był taki mój narwiański standard. Wszystko na duże wahadła i obrotówki. Po pojawieniu się przynęt gumowych zacząłem próbować łowić sandacze. Nie miałem wtedy zielonego pojęcia o łowieniu z opadu, kilkudziesięciogramowych główkach jigowych czy plecionce. Wystarczyło białego twistera na 10 gramowej poprowadzić wzdłuż opaski, nawet w środku upalnego dnia, by zazwyczaj poczuć typowe sandaczowe branie. Najpóźniej nauczyłem łowić się bolenie by dość przekornie po latach stwierdzić że to najłatwiejszy rzeczny drapieżnik, choć jego połów do dnia dzisiejszego sprawia mi wielką frajdę.

   
Narwiańskie bolenie mają niespotykany ciemny kolor

Obecnie mimo tego, że nad wodą spędzam mnóstwo czasu, dysponuję lepszym sprzętem i większym doświadczeniem moje wyniki nie są wcale dużo lepsze niż kiedyś. Powód może być tylko jeden – ryb jest zdecydowanie mniej. Na zmniejszenie pogłowia ryb wpływ miało wiele czynników z kłusownictwem i presją wędkarską na czele. W czasach mojego dzieciństwa widok ludzi ciągnących rzeką sieci w środku letniej niedzieli nie był czymś szczególnym. Na starorzeczach siatki stały tak gęsto, że nie można było rzucić spinningiem. Rzeką nie interesował się nikt, ryb było coraz mniej. Również wędkarze, którzy masowo zaczęli pojawiać się nad wodą mieli bardzo negatywny wpływ na rzekę. Setki kilogramów leszczy czy kilkanaście sandaczy zabranych jednego dnia ze 100 metrów opaski zrobiło swoje. Ostatnimi laty obserwuję jednak delikatną poprawę negatywnych zjawisk nad Narwią. Starzy kłusownicy wymierają a młodzi już się do tego nie garną tak jak kiedyś. Coraz częstszy widok nad wodą Straży Rybackiej również cieszy. Wędkarzy ciągle przybywa choć i wśród nich można coraz częściej spotkać ludzi szanujących rzekę i jej mieszkańców. Jestem z natury optymistą i jakby coraz bardziej zaczynam widzieć światełko w tunelu i nadzieję na poprawę istniejącego stanu rzeczy. Mam nadzieję, że moje powyższe narzekanie nie zniechęci nikogo do odwiedzenia i poznania Narwi bo też nie taki był mój zamiar. Ryby wciąż w rzece są i jeśli poświęcimy jej trochę czasu i zaangażowania to na pewno nas wynagrodzi.

   
Nagroda za upór i cierpliwość

Kilka słów na koniec
Przez przeszło 20 lat obserwuję jak zmienia się rybostan a zarazem jak sama rzeka pozostaje wciąż niezmiennie piękna. Wiem, że nie jestem obiektywny ale Narew jest rzeką niepowtarzalną. Potrafi przerazić wielkością i zmiennością niczym Wisła by w innym miejscu być spokojna i przewidywalna jak Odra. Na dzikich terenach broni swych tajemnic przypominając graniczny Bug. Ten kto choć raz był nad Narwią z pewnością będzie do niej wracał. Ci, dla których wciąż jest to rzeka nieznana naprawdę wiele tracą. Dla tych drugich mam propozycję. Swoją pierwszą narwiańską wyprawę zaplanujcie na letni poranek. To bardzo magiczny czas. Cisza , szum wody, wolno opadająca mgła i pierwsze promyki słońca nadają rzece niesamowitego uroku i tajemniczości. Może właśnie w takich okolicznościach przyrody ktoś z Was poczuje to co ja kiedyś będąc dzieckiem i co nieprzerwanie trwa do dnia dzisiejszego i tego Wszystkim Wam życzę.

   
Magiczny czas……

 

 

Tekst: Ryszard Olkowski
Zdjecia: Ryszard Olkowski, Rafał Krasucki, Paweł Popławski, Jacek Jeliński


Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Brak uprawnie

Zaloguj si aby widzie komentarze

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wygenerowano w sekund: 0.03
12,140,406 unikalne wizyty