PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - News: Upper Lough Erne - Pike fishing
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Październik 2019
Łowca Ryby Miesiąca
km73

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Ostatnio dodane fotki

Wypad na szczupaki
woblery
VIII zlot PF

2018
Łowca Ryby Roku
Damian Powęska

PikeFider

Strony partnerskie



Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 2

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,277

· Najnowszy użytkownik: Woszczu

Stop sieciom w PZW



Złóż życzenia urodzinowe

Upper Lough Erne - Pike fishing

Kolejnym celem naszych wspólnych wędkarskich podbojów było niesamowite łowisko w Irlandii Płn, Lough Erne, czasami zwane Loch Erne (z irlandzkiego: Loch Éirne, czyli "Jezioro w Érnai"). To nazwa dwóch połączonych ze sobą jezior w hrabstwie Fermanagh, Irlandia Północna. Jezioro dolne to istny labirynt wysp, wysepek i zatok. Najbardziej znane wyspy to między innymi Bleanish Island, Dernish Island, Inishcorkish i Inishcrevan i Inishfendra i Inishleague i Inishlught i Inishturk i Killygowan Island, Naan Island i Trannish. Kilka wysp jest własnością prywatną. W 2007 wyspa Inishturk została zakupiona za 695.000 GBP.



Ze źródeł historycznych wynika, że na wyspie znajdował się zamek. Brak jakichkolwiek danych na ten temat: jak wyglądał, w jakich latach był zbudowany, bądź zniszczony. Wiadomo natomiast, że był własnością Lorda Burleigh wraz z rodziną.
Na wyspie znajduje się rezerwat. Rezerwat ten jest doskonałym przykładem niezakłóconej linii brzegowej z licznymi, okalającymi jezioro szuwarami. Płytkie laguny, które ochraniają wyspę, wykazują obecność różnych chwastów stawowych: rdestnica pływająca, wraz ze skrzypem bagiennym, sitowiem iglowatym i turzyca dziobkowata.

Rezerwat obejmuje Naan Island East i Naan Island West, które zarastają: olchy, brzozy i wierzby.

Jezioro obfituje w białą rybę i szczupaka. Zróżnicowane dno, linia brzegowa i owy labirynt wysp sprawiają, że wędkowanie tam jest naprawdę czymś niesamowitym. Ale do rzeczy...

Nad wodę zajechaliśmy w piątek 27 kwietnia późnym popołudniem. Szybkie wodowanie łodzi i dojazd do wyspy, na której biwakowaliśmy. Obóz rozbity w błyskawicznym tempie, co byśmy jeszcze przed zmrokiem zdążyli pomachać spinami:) O zmierzchu pierwszy kontakt z rybą (Romek) i nieduży zębaty na łodzi. Później kilka spiętych i powrót do obozu, bo już ciemnica nastała.



Następnego dnia 5 rano pobudka i zaczynamy całodzienne fishingowanie. Przemarznięci, bo temperatura w nocy poniżej zera, wsiedliśmy na łodzie i jazda. Kilka mniejszych zębatych na początku i koło godziny 8 pierwsze 80cm na łodzi. Wziął mi na srebrnego jerka - made in china:)



Kolejne osiemdziesiątki Onellla i Romka oraz kilka spiętych, niewiadomej długości nastawiły nas optymistycznie. Po dziewiątej zjazd na posiłek, gorącą kawę i zabawa trwa dalej.





Zmiana miejscówki, efekty słabsze. Ale cały czas jakiś kontakt z rybą. Nieduże szczupaki, częste wypięcia i uderzenia, ale nic konkretnego. Po kilkugodzinnym biczowaniu wody bez większych efektów kolejna przerwa w obozie.

Popołudniowe spinningowanie bardziej pod znakiem okonia. Chłopaki ciągali garbusy jak opętani :)



Ja pozostałem przy zębatych, nadal mając nadzieję na pierwszą metrówę.

Podczas okoniowych przygód chłopaków trafiłem kolejnego ok.80 cm i jednego pistoleta.

Na drugiej łodzi Duchu z Maggie też pajkowali... Maggie pokazała Duchowi jak się łowi wyciągając niezłą sztukę, 73 cm.



Onelll z Romkiem prawie rozerwali okonia na pół, był tak łakomy, że łyknął dwie gumy na raz:) Trudno powiedzieć, komu garbusa zaliczyć, niech chłopaki sami to wyjaśnią:)

Po okoniach znów zmiana miejscówki, trochę trollingu i 80cm Onellla. Niestety wymarzone metrowce nie brały. Nie trafił się żaden powyżej 80cm, ale wędkowanie zaliczam do udanych. Romek znający dobrze łowisko twierdzi, że było słabo... Ja mówię, że nie było źle. Dodać do tego atmosferę miejsca i gościnność "Wichury" mogę śmiało powiedzieć, że to jeden z najlepszych moich wyjazdów fishingowych. A że metrowych nie było... Cóż, jest pretekst do kolejnej wizyty:)



W niedzielę skoro świt chłopaki jeszcze wypłynęli pomachać, ale efekty słabe. Zerwał sie mocniejszy wiatr, co spotęgowało uczucie zimna. Niestety trzeba było kończyć imprezę i zwijać się na prom.

Podsumowując. Wędkarsko wyjazd można zaliczyć do niezłych. Brak duuużych szczupłych rekompensowały dość liczne brania mniejszych esoxów i okoni, więc przez większość czasu coś się działo. Jeśli chodzi o samą atmosferę...bajka. Łowiska chłopakom zazdroszczę. Romkowi dziękujemy za gościnę i czas nam poświęcony, bo bez jego wiedzy nie złowilibyśmy prawdopodobnie nic:) Na pewno się zrewanżujemy przy najbliższej sposobności.
Bogatsi o nowe doświadczenia, wróciliśmy do Scotlandii. Na pewno wiedzę tam zdobytą wykorzystamy na naszych łowiskach, choć ich specyfika zupełnie inna.
Wyprawa w 100% udana, gdyby tylko d*pa nie zmarzła...:) Dzięki wszystkim za wspólną zabawę:)

Jak ktoś będzie miał okazję się tam wybrać... Szczerze polecam!!



Tekst i zdjęcia: Rivan

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Brak uprawnie

Zaloguj si aby widzie komentarze

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wygenerowano w sekund: 0.03
12,342,602 unikalne wizyty