PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - News: Zipper pod wiaduktem
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Październik 2019
Łowca Ryby Miesiąca
km73

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Ostatnio dodane fotki

Wypad na szczupaki
woblery
VIII zlot PF

2018
Łowca Ryby Roku
Damian Powęska

PikeFider

Strony partnerskie



Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 2

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,277

· Najnowszy użytkownik: Woszczu

Stop sieciom w PZW



Złóż życzenia urodzinowe

Zipper pod wiaduktem

Kiedy człowiek myśli o wypadzie na ryby, jest bardzo mało rzeczy, które mogą go oderwać od tej myśli. W pracy żadne czynności nie wychodzą tak jak powinny, nie można się skupić... W domu jest to samo Ciągłe przeglądanie notatek, grzebanie w internecie, analiza ostatnich wypadów i porównywanie do tego ostatniego, który nie był najgorszy, ale przecież może być jeszcze lepiej. Dobrze, że po 25 latach małżonka zna człowieka na tyle, aby powiedzieć - Wiesz co, idź ty lepiej na te ryby - Taką kaszankę miałem w głowie właśnie 13 marca, zbliżał się ostatni dzień wędkowania przed trzymiesięcznym okresem zamkniętym na angielskich rzekach i ciągle myślałem o ostatnich wypadach z Zipperami nad wodę. Wyniki może nie były tak złe, jak na tak krótki okres ich używania, ale czuło się niedosyt. Ciągle myślałem, jak jeszcze można podejść do tego tematu, aby było lepiej. Nie wytrzymałem długo w pracy i postanowiłem się zerwać wcześniej z zamiarem wypadu na oddalone o 9mil od Peterborough łowisko w miejscowości Stibbington. Jest to ciągle Nene, ale w tym miejscu łowisko jest nieco głębsze do 4m głębokości i rzeka jest węższa, co pozwoli mi na przetestowanie sposobu jaki sobie wymyśliłem no i w środku tygodnia nie ma tam nikogo. No chyba, że ktoś tak jak ja postanowi się zerwać z pracy wcześniej.
Stibbington to mała miejscowość, gdzie znajduje się stacja kolejowa przekształcona w muzeum starych parowozów i wszystkiego co się z tym się wiąże. W swoich zbiorach posiadają nawet drobniutki akcent z Polski. Parowóz „Polish 'Slask' TKP 0-8-0T no. 5485. i jest on na chodzie. Lubię to miejsce, nie tylko na spokój podczas wędkowania, ale także na historie związane z tym miejscem. Nie sposób wymienić wszystkiego ale... czy ktoś z was pamięta teledysk zespołu Queen-Breakthru? To właśnie z tego muzeum wypożyczono parowóz z platformą, który poruszał się po szynach turystycznym szlakiem prowadzącym do Peterborough, gdzie rozbija mur ze styropianowych cegieł zasłaniających tunel. Fani filmów z Bondem na pewno pamiętają scenę eksplozji pociągu, kiedy to odrzuceni podmuchem eksplozji Bond i jego partnerka (Izabella Scorupko) padają na ziemię. Po tych szynach jechał też Potter do Szkoły Czarodziejstwa.



Mogę przytoczyć więcej ciekawostek, ale nie o tym przecież temat. Analizując poprzednie wypady, wpadł mi pewien pomysł, który właśnie tego dnia postanowiłem zastosować. Zipper to przede wszystkim przynęta wertykalna zbudowana tak, aby zapięcia biorących ryb następowały właśnie podczas takiej pracy. Gdybym więc zwiększył do maximum kąt poderwania przynęty, mógłbym zminimalizować puste brania, których miałem całkiem sporo podczas pierwszych moczeń. Nie zmieniłem sposobu prowadzenia, jedynie kąt ustawienia wędziska. Nad wodą byłem parę minut po godzinie 14-tej. Uzbrojony w nową taktykę, łowię z opadu, wędka prawie w pionie po trzecim lub czwartym rzucie mam branie, niestety spóźnione... Zacięcie i brak odpowiedniej kontroli nad opadającą przynętą zebrało pierwsze żniwo. Tak to już jest w moim przypadku, że rozgrzewam się w miarę czasu. Pierwsze branie nastąpiło dosyć szybko po rozpoczęciu łowienia, więc rosła nadzieja na niezły połów, ale czy moja taktyka się sprawdzi?
Oddaliłem się nieco od miejsca pierwszego brania spodziewając się klenia, który tu występuje w sporych ilościach latem, jednak nie złowiłem większego jak 30cm. Nigdy nie łowiłem w tym miejscu świadomie tych małych wałeczków, były przyłowem podczas poszukiwań szczupłego. Zdarzyło się nawet, że atakowały Slidera 7 lub inny wobler podobnej wielkości. Teraz miałem odpowiedniej wielkości wobki więc szanse rosły. Zmiana prowadzenia, staram się przeciągnąć wabik jak najbliżej powierzchni, zippek drga, czuje wyraźnie na wędzisku. Wędkuję tak jakieś 30 min., niestety bez rezultatów. Czasem tylko pod brzegiem odprowadzi przynętę jakiś mały okonek, raczej zaciekawiony, niż głodny, Zatrzyma się na chwilę i jakby patrzył na mnie i myślał – chciałeś mnie w … konia zrobić? Nic z tego szukaj głupszego - Efektów nie ma, więc wracam w miejsce pierwszego brania koło mostu kolejowego. Obławiam filar z prawej strony ostukując dno, efektów brak, przeczesuje teraz ten sam filar tylko z drugiej strony, na końcu zestawu pracuje delikatnie drgając Pearl Black Orange, drugi w kolejności zaraz po Luminescent Real Roach, do którego zaczynam się przywiązywać. Mały brak profesjonalizmu z mojej strony jeżeli mam porządnie przetestować Zippery...
Zapinam pierwszą rybkę, niewielki okonek może 15cm. Za moment następny podobny odpina się przy próbie podniesienia na plecionce. Oba atakują zaraz po poderwaniu z dna, nie ma spinek, ale jeszcze za wcześnie na stwierdzenie, że moja nowa technika z wysoko uniesioną szczytówką się sprawdza. Kolejnych kilka przeciągnięć i kolejne dwa maluchy. Zmieniam kolor Zippka na „ Świecącą Płotkę” i przechodzę w dół rzeki za most gdzie głębokość dochodzi do czterech metrów. Być może na głębszej wodzie uwiesi się jakiś większy wilczek. Na drugim brzegu znajduje się pływający pomost, do którego cumują barki. Tego dnia było pusto, więc mogłem spróbować wywabić stojące tam drapieżniki. Rzut, czekam aż opadnie na dno i podrywam na jakieś 30 cm, czekam i powtórka. Obstukuje dno pod pomostem metr po metrze. W pewnym momencie na środku rzeki czuje delikatne skubnięcie. Zacinam, pusto. Kolejny rzut i powrót po tej samej trasie, mniej więcej w tym samym miejscu przy poderwaniu czuje walnięcie. Zacinam, siedzi... No to już coś konkretnego na drugim końcu. Krótki hol, pomiar, zdjęcie i do wody. 78cm szczupak to na razie rekord Zippera S4 imitujący płotkę.




Kilka kroków dalej powtarzam scenariusz kilkakrotnie. Przesuwam się dalej za pomost rzucam w jego kierunku i prowadzę z prądem. Mniej więcej po drugim poderwaniu czuję delikatne puk, kolejne poderwanie i znowu czuję wyraźnie na kiju kolejne puk. Zestaw na brzegu. Staram się posłać go z powrotem w to samo miejsce, prowadzę starając się przeciągnąć go po tej samej drodze. Jedno poderwanie nic, kolejne nic... Dawno nie byłem tak spięty... Kładę wobka na dnie, chwilę odczekuje podrywam i kopniak. Odruchowo zacinam, siedzi. Jakoś dziwnie na kiju, ni to okoń, ni szczupak buja się przy dnie, ciężko go podnieść do powierzchni.. Może to sandałek? Fajnie by było, dawno nie miałem wampirka na kiju, ale kurczę to nie to. Ryba prawie przy brzegu, a ja jej nie widzę, woda mętna i nagle wbija się w brzeg, siedzi w gnijącej zeszłorocznej roślinności. Tak blisko, a ja nie wiem nawet co jest na drugim końcu plecionki. Powolutku podciągam, z wątpliwą nadzieją na udane podebranie, nachylam się i kurczę... Lin... Lin przywalił w Zippka?




Musiał go naprawdę wkurzyć, może przeszkadzał przy zalotach? Podbieram skubańca, kotwiczka siedzi zapięta na jeden grot w jego górnej wardze, szybka fotka i przechodzę kawałek dalej. Wyciągam kolejnego okonka patelniaka z rozdartym grzbietem. Wygląda na ranę po śrubie jakiejś łodzi.




Kolejnych kilka przeciągnięć bez efektu. Wracam pod most, gdzie złowiłem kilka okoni, przy samym brzegu po drugiej stronie widzę, jak coś zbiera z powierzchni, wygląda na sporą rybkę, nadzieja na spotkanie klenia powraca. Wracam do Pearl Black Orange. Kilka rzutów, i zero reakcji wracam do łowienia z opadu. Początek bez efektu ale nie na długo, po kolejnym poderwaniu branie, ale nie jakieś łupnięcie, tylko delikatne skubnięcie... Zacinam i czuję przyjemny ciężar. Jest okoń 38cm ładna sztuka.




Wyciągam kamerę, ustawiam na brzegu z nadzieją na rybkę. Po kilkunastu pustych przeciągnięciach wracam do „Świetlika”. Całe nagranie trwało około 20min - jak się później okazało - ale około siedemnastej minutki doczekałem się mamuśki na kiju, która ślicznie zapozowała do filmiku, całe 82cm. Po sesji, rybka do wody, a ja do domku analizować dalej możliwości Zippera.




Dariusz „Kerad” Gorgoń

Tekst i zdjęcia: Kerad

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Brak uprawnie

Zaloguj si aby widzie komentarze

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

Wygenerowano w sekund: 0.07
12,342,579 unikalne wizyty