PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - Forum dyskusyjne: Moje 5 minut.....
Aby w pełni korzystać z serwisu ../ należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Maj 2018
Łowca Ryby Miesiąca
WedkarskiKowalski

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Fora partnerskie

Ostatnio dodane fotki

Szczupaczyca 116
Odlot
Rugia 2017

2017
Łowca Ryby Roku
Łukasz Szlafka

PikeFider

Nasz Banner

PikeFider

Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 2

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,290

· Najnowszy użytkownik: colo

Stop sieciom w PZW



Złóż życzenia urodzinowe

Zobacz temat

 Drukuj temat
Moje 5 minut.....
Jacek Wrobel
Noc i całkowita cisza, nawet nietoperze jakby powątpiewały w swój kunszt nawigacji lotniczej. Wystraszone liście, drżące każdego dnia o swój los, grzechoczą delikatnym dźwiękiem. Co jakiś czas słychać drobny szelest to...... przerażona cisza, którą można niemal dotknąć. To spokój, którego nie było nam dane przeżywać przez ostatnie tygodnie. Spokój, który wyłania się znad opadającej , ciężkiej jak maszyny wiertnicze mgły, to........ samotność, cecha, którą dane mi będzie pielęgnować z największą starannością, przez dwa najbliższe miesiące. A będący w ciągłej inwazji szron, ukazujący się na trawie, szybie samochodu, na wędkach i podpowiadał będzie, że to już jesień, czas na przebiegłego, mętnookiego księcia nocy, sandacza.
Choć uwielbiam spinningowanie, zawsze na jesieni zdradzam go z gruntówką i odbywam kilkadziesiąt zasiadek na sandacza. Najbardziej lubię ten klimat, oszroniała trawa, samochód i wędki, a w tle magicznej ciemności, majestatycznie, palące się ognisko, źródło ciepła i specyficznego klimatu. Pachnąca kawa, która wyczuwają nie tylko ryby ale i łowiący w tym czasie wędkarze. Kieliszeczek naleweczki i wspólne gaworzenie z kolegami po kiju. To jedyny okres w moim wędkowaniu, kiedy nie mam na sobie koszulki z napisem " nie brały, nie biorą a w ogóle małomówny jestem".
I najlepsza w tym wszystkim jest nieobliczalność, jaką obdarzeni zostajemy podczas takiej zasiadki. Tak jak w zimę, kiedy łowiąc spod lodu, cieszy nas każda oszukana ryba a oczywiście im większa tym bardziej raduje, tak podczas wyprawy na sandacza, każde branie, piskliwy głos sygnalizatora podnosi poziom adrenaliny.
Miałem tak w zeszłym roku, kiedy polowałem wręcz, na przebiegłego drapieżcę przez kilkanaście kolejnych dni i zamiast sandacza złowiłem jedynie kilka szczupaków. Wędkowanie rozpoczęliśmy o godz 0.20, a do godziny 7.00 byliśmy bez brania. Noc była zimna, ale jakże piękna! Gwiaździste niebo zachwycało swym urokiem.
Połyskujące gwiazdy zdawały się szeptać, spójrz na mnie, pomyśl życzenie a na pewno się spełni. Długo zastanawiałem się nad tym, jakie wybiorę i zostałem przy najprostszym..... proszę o sandacza!!!
Dobijała godzina 7,15. Czas się powoli zbierać, bo na dziewiątą do roboty. Zwinąłem jedną z wędek, odłożyłem do samochodu spoglądając mimo woli na opartą o przedni fotel bolonkę. A może by raz rzucić może chociaż płotką zaliczę dzisiejszy dzień. W chwilę później już trzymałem w ręku kijek i patrzyłem na kołyszący się na fali, delikatny spławik.... kiedy ten w jednej chwili zniknął pod wodą. Zaciąłem energicznie. Coś sporego trzepotało się na końcu mojej bolonki. To średniej wielkości, dobrze podkarmiona płoć. Popatrzyłem na nią i przez myśl przeszło mi.... może złożyć ją na systemik? ...chwilę później już pływała w wodzie. Musiała użyć swoich wdzięków bo pięć minut po wrzuceniu jej do wody, nastąpiło branie.
Sygnalizator wydał głos. Po całej, bezgłośnej nocy w jego wykonaniu, w końcu.....zawył......ten dźwięk...., podobny był do wycia setki rozwścieczonych diabłów wypuszczonych na wolność.
Styropianowy jego pomocnik huknął o wędkę z nieznaną mu do tej pory siłą. Myślałem przez chwilę, że wędzisko pęknie wpół. Płoć była duża, ale ja wbrew książkowym podpowiedziom, zaciąłem od razu. Kij wygiął się w pałąk, jednak przeciwnik nie stawiał większego oporu. Podciągnąłem go pod brzeg, a kolega zsunął się z burty w celu jego podebrania, kiedy go zobaczył zzieleniał ze strachu. Odwrócił się do mnie i wymamrotał coś, że sandacz nie zmieści się w tym podbieraku. Po kilku odjazdach, zobaczyłem i poczułem co był wart. To na oko prawie metrowa ryba. Przepiękny, olbrzymi sandał....marzenie chyba każdego wędkarza. Sandacz kręcił kółka, w pobliżu brzegu i kiedy wydawało się, że jest już mój, okazało się, że popełniłem jeden błąd. Zapomniałem o wędkach kolegi, które były zarzucone po mojej lewej stronie. Tam właśnie powoli ale skutecznie podążał, mój przeciwnik. Dokręciłem hamulec, żeby nie dopuścić do splątania zestawów, sandacz wykonał jeden, następnie drugi młynek po czym wyczułem luz....... O ja nie mogę! Co się stało???
Wszystko wyglądało się na solidne. Na przypon użyłem fluorocarbon o długości 60 cm i wytrzymałości do 7.8 kg. Wyobraźcie sobie pękł w połowie jak odcięty nożem! Od tamtego sezonu tego rodzaju przypony stosuję tylko w sezonie letnim a na jesieni używam zwykłych żyłek. Uważam, że zły wpływ na jego jakość ma niska temperatura ale to oczywiście moje zdanie.

Mój sprzęt na sandacze to;
Dwa federy Jaxon Profix o długości 3,60 m i ciężarze wyrzutowym 50-100g, z przerobionymi szczytówkami o większych przelotkach.
Kołowrotki Okumy Force FB (wolny bieg) z nawiniętą żyłką GAMAKATSU Super G-Line 0,28 o wytrzymałości 8,8 kg.
Stosuję ciężarki płaskie z krętlikiem o wadze od 30- do 60g, które maluję je na czarno.
....a sandacz był naprawdę ogromny.
W tym roku planuję również co najmniej kilkanaście, takich wypraw i oczywiście jak tylko trafię na gwieździste niebo, to poproszę gwiazdy ponownie o ładnego sandacza, ale tym razem koniecznie z domówieniem, że musi wziąć udział, w profesjonalnej sesji zdjęciowej!Zdjęcie
*****************************************************************************
" Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą".

- Pearl Buck
 
Jan Brzozowski
Ha, Jacuś, każdy tak by chciał spoko
LUBIĘ RYBOWANIE Smile Tetryk I
 
Arek Pawlak
Heh Jacku, piękna opowieśćSmile
Myślę, że jeszcze niejedną taką masz w zanadrzu.

Na tym polega urok wędkarstwa. Gdyby wszystko zawsze udawało się od początku do końca, to nie byłoby adrenaliny.
Pozdrawiam, Arek.
 
Jacek Wrobel
Mowa, pewnie ze mamWink
*****************************************************************************
" Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą".

- Pearl Buck
 
Bogumil Trzcinka
Takie opowiadanie do kawy to ja rozumiem Tak Trzymać
 
Damian Poweska
Fajnie się to czyta Jacku Smile
 
Kris
pikefinder.pl/upload_img/06495_35010617_01.png
Bardzo łowna przynęta na sandacze 11 cm 23 gr głębokość 0.35 - 0.5 m
cena ok 95 zł
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum:

Wygenerowano w sekund: 0.07
11,030,951 unikalne wizyty