PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe - Forum dyskusyjne: Techniki prowadzenia przynęt
Aby w pełni korzystać z serwisu ../ należy się zarejestrować.
Można to zrobić
TUTAJ
Zapraszamy na PIKEFINDER - Forum wędkarskie - Forum o szczupakach - Forum szczupakowe
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!

Sierpień 2018
Łowca Ryby Miesiąca
DTC

PikeFinder

Wszystko o szczupaku

Fora partnerskie

Ostatnio dodane fotki

grzyby
Szczupaczyca 116
Odlot

2017
Łowca Ryby Roku
Łukasz Szlafka

PikeFider

Nasz Banner

PikeFider

Translate

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie na stronie

· Goście: 1

· Użytkownicy:


· Łącznie użytkowników: 1,309

· Najnowszy użytkownik: szymanek69

Stop sieciom w PZW



Złóż życzenia urodzinowe

Zobacz temat

 Drukuj temat
Techniki prowadzenia przynęt
Arek Pawlak
Witam,

W tym temacie można dodawać filmy, instrukcje ukazujące techniki połowu naszego flagowego drapieżnika.

Na początek:

agresywne podbicie

YouTube Video


opad

YouTube Video


YouTube Video


YouTube Video

Pozdrawiam, Arek.
 
aseba
Ciekawe jest to,że łowiąc z marszu i pokonując dziesiątki kilometrów są takie same efekty,gdy będziemy w miejscu machali. W tamtym sezonie sprawdziłem to na małą skalę i sprawdziło się. Stara teoria książkowa jest najskuteczniejsza,a bynajmniej mniej męcząca...
 
Szymon Kabacinski
Moim zdaniem to bzdura. Masz 5 godzin na łowienie.
Biczujesz wodę 5 godzin w jednym miejscu i masz taką samą szansę złowienia ryby jak byś chodził 5 godzin i szukał różnych miejsc ?? Dla mnie to jakieś takie troszkę nielogiczne .
pikefinder.pl/upload_img/01469_1111.png
 
Maciej Marchwiak
Aj Szymon ! - Ja też tak kiedyś myślałem ! ...Ale to już dawno było. Wydaje Ci się , że brak tu logiki . Ale tylko tak Ci się wydaje. A wiesz dlaczego ? Bo nie próbujesz nawet zastanowić się jak to działa. Broń boże nie namawiam ! Jeśli lubisz łowić przemierzając kilometry, nie mam nic przeciwko ! .....Odezwałem się, bo właśnie ten stacjonarny sposób, wydaje mi się najbardziej logiczny. A po za tym posiada tę cechę, że jest niesłychanie skuteczny. I całe szczęście, że nie jest zbyt popularny, bo tych bidnych szczupaków było by w naszych wodach dużo mniej. Skądinąd nie dziwię się, że nie widzisz tu logiki. - Ponieważ ten brak logiki w stacjonarnym spiningu jest celowo pozorny, tak jakby istniał dla zmylenia przeciwnika. Osobiście uważam to za podstawowy atut tej metody. Bo i faktycznie sama myśl rzucania blachą w jedno i to samo miejsce jakoś koliduje z popularnym pojęciem spiningu i wygląda zniechęcająco. Tymczasem są to tylko pozory ! A to dlatego, że sekret tkwi nieco głębiej ............... Może zabrzmi to ironicznie, a właśnie na logice myślenia to mniej więcej polega. (Trochę o tym pisałem, przy okazji testów Apetyzera, gdzie właśnie w tej metodzie świetnie się sprawdził. ) Podejrzewam, że nie bardzo rozumiesz istotę tej metody. Wnioskuję tak - bo opisujesz porównując pięć godzin biczowania wody i robienie kilometrów, sugerując że stacjonarnie, wygląda to tak samo. A jedyna różnica polega na łomotaniu blachą w jednym miejscu. - Więc zdradzę Ci, że się troszeczkę mylisz. Wystarczy odrobina logicznego spojrzenia. - Gdybym tak robił, wszystkie ryby bym wystraszył na wiele godzin. ......Nie dalej jak wczoraj, ładna pogoda zachęciła mnie by zobaczyć co się dzieje nad moim jeziorkiem i przetestować gumowy podbierak, który kupiłem kilka miesięcy temu. Nie byłem nad wodą dłużej niż pół godziny. W tym czasie rzucałem blachą nie więcej niż siedem rzutów. I to zupełnie wystarczyło by wyjąć dwa ładne szczupaki. Jednego na obrotówkę. Drugiego na kopytko Relaxa. ........Mam prośbę, abyś tego co tu nagadałem, nie brał mi za złe lub że się wymądrzam, czy też namawiam do zmiany taktyki. Nie o to mi chodzi ! Rzecz w tym, że to nasze hobby nie dla każdego wygląda tak samo. Również, nie wszystkie sposoby - czy techniki są jednakowo dla każdego dobre. Dla mnie akurat najlepiej sprawdza się właśnie sposób jednego wytypowanego miejsca, prawie na równi z metodą na zegarek. Myślę, że najważniejsza jest przyjemność z naszego wędkowania bez względu na to jak to robimy. Prawda ?
Camelot
 
Radek Uscinski
Szymon Kabacinski napisał(a):

Moim zdaniem to bzdura. Masz 5 godzin na łowienie.
Biczujesz wodę 5 godzin w jednym miejscu i masz taką samą szansę złowienia ryby jak byś chodził 5 godzin i szukał różnych miejsc ?? Dla mnie to jakieś takie troszkę nielogiczne .

Szymek logika w tym jest, tylko moim zdaniem ta pora roku żeby to stwierdzić jest nie odpowiednia, bo szczupaki przed tarłem i po tarle jak odpoczną intensywnie żerują więc chcąc nie chcąc ciągle się przemieszczają. Zresztą dlatego mamy w tym okresie zakaz.
Odpowiedz na Twoje niezrozumienie jest prosta. Łowiąc w jednym miejscu(woda stojąca) robisz ciągle ruch w wodzie, robisz zamieszanie co zwabia drapieżnika. I to jest cała w tym logikaWink Ale ja nie preferuje takiego łowienia, bo to ja mam szukać ryby a nie ona mnie
Szpadel
 
Kamil Zaczkiewicz
Szczupak poluje z ukrycia. Wg mnie dużo lepiej obłowić kilka, kilkanaście miejscówek, niż katować jedną przez pół dnia. Podobnie jest z innymi gatunkami, zwłaszcza zajmującymi charakterystyczne miejsca i bardzo płochliwymi.


Pozdrówka
Kamil
Mój wędkarski blog:
http://zahaczeni....shingblog/

Pozdrówka!
Kamil
 
Slawomir Tabor
Według mnie spining stacjonarny ma sens .
Obecnie zanikający sposób nęcenia drobnicy po to żeby za dzień lub dwa stanąć stacjonarnie ze spiningiem na szczupaka , sandacza lub suma tak jak się staje na żywca . I wtedy nie ma lepszego sposobu na drapieżnika tylko spokojne siedzenie i rzuty pół dnia drapieżnik pamięta miejsce i wcześniej lub później się zjawi. Tak ostatni było latem na Odrze we Wrocławiu , dziadek siedział na stołeczku przy zatoczce i wydłubywał z Odry szczupaczki obrotówką aż miło było popatrzeć.
TABOR
 
Kamil Zaczkiewicz
Można i tak, ale dla mnie cały urok spiningu polega na tym, że to my szukamy ryby, a nie czekamy, aż ta zjawi się w łowisku. Nie mówię oczywiście o cierpliwym obławianiu "bankówek" np. w rzekach pstrągowych, gdzie ryba po prostu musi być, bo innych miejsc, gdzie by się duża ryba mogła schronić, w okolicy najzwyczajniej nie ma...
Mój wędkarski blog:
http://zahaczeni....shingblog/

Pozdrówka!
Kamil
 
Jacek Wrobel
Każdy ma swoje racje, jak w życiu ale tak naprawdę wszystko zależny od tego co bardziej lubimy i na co więcej poświęcamy czasu. Jeśli raz złowimy kilka szczupłych na gumę będziemy łowić na nią częściej albo nawet przez cały czas. Podczas kiedy ktoś inny na blachę czy inny wabik też będzie łowił. Z racji, że sporo czasu spędziłem na zawodach, obserwowałem wielu tam łowiących. W większości zdecydowanie lepsze efekty miał przeważnie nazwany przeze mnie "oblatywacz" niż łowca wolniejszy lub stacjonarny. Ale co ważne, nawet bardzo w taki sposób trzeba wierzyć i być w nim naprawdę dobry. Próbowałem kilka razy i nie wychodziło. Dużo lepiej sprawdzał się mój sposób z przemieszczeniem ale wolnym i w miarę porządnym obławianiem miejscówek. Co do stacjonarki, kiedyś na zawodach namierzyłem i złowiłem szczupaka. Nikt więcej nie miał brania a ja miałem jeszcze jedną "pewną" ale trudną miejscówkę do obłowienia. Wędkowałem z kolegą. Dałem mu namiar i złowił tam szczupaka większego niż mój. Z jednej strony sam mu o niej powiedziałem, z drugiej trochę żal że jego był większyPłacze
Zająłem miejscówkę, która wiele razy dawała mi rybę. Prawię godzinne wędkowanie nic nie dało. Miałem już zmienić miejsce, kiedy postanowiłem sięgnąć po gumę. 100 RZUTÓW, dwadzieścia następnych minut i nic!!! Jedna noga była już na suchym lądzie, kiedy postanowiłem oddać jeszcze kilka rzutów. Założyłem wahadło i w piątym rzucie, pod przy samych woderach dostałem sześćdziesiataka i wygrałem zawody. Reasumując jestem pewien, że sposób stacjonarnego połowu sprawdzi się wtedy kiedy znamy dobrze łowisko i mamy miejscówki na których wcześniej łowiliśmy szczupaki. W przeciwnym razie życzę szczęścia, zapraszam do siebie pokażę miejscówkę i łówcie nawet 10 godzin zobaczymy jakie będą efektyGrin
*****************************************************************************
" Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą".

- Pearl Buck
 
Szymon Kabacinski
Każdy ma rację Wink Ale jednak dla mnie spinning to spacery, poznawanie miejsc, cała dzikość rzeki , wszystko moje Wink A jeszcze lepiej jakiś hardcorowy teren nad dziką rzeką. To jest to !
Dla mnie troszku śmieszne jest to nęcenie białej ryby by zwabić drapieżnika i potem tam łowić w tym jednym miejscu na spinning Wink Bo to już jakby podchodzi pod łowienie po to, by złowić. A nie o to chyba chodzi. Poza tym może być problematyczne, bo jak nęcimy jedno miejsce kilka dni, żeby białą rybę zwabić i żeby szczupak za nią poszedł to jak nam się dziadek z gruntówką wpierdzieli to może być dym Grin
pikefinder.pl/upload_img/01469_1111.png
 
Arek Pawlak
Widzicie, jak komplikujecie życie młodym ludziomSmile
Młody, Ty musisz chodzić i to dużo chodzić. Powód: Bo jesteś młodySmile
Pozdrawiam, Arek.
 
Jacek Wrobel
Tu masz moje poparcie, nic więcej tylko dzika rzeka, moja rzeka, rzeka pstrągowa, chaszcze, kilometry, przyroda to lubię, wiec podpisuję się pod Tobą Szymek!!!
*****************************************************************************
" Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą".

- Pearl Buck
 
Maciej Marchwiak
Ech ....... zupełnie zapomniałem dodać, że tej metody naprawdę nie polecam ! Szkoda czasu ! Znam tylko trzech , którzy tak łowią. .....Sorry ! Nie ! - Dwóch ! Jeden już odszedł do ,,Krainy wiecznych Łowów" ( Założę się, że i na tamtym świecie łowi nadal tak samo ) Ze statystyki wychodzi , że stanowimy zaledwie ułamek procenta. Więc naprawdę gra nie warta świeczki ! Może to faktycznie jest jakieś rozwiązanie dla dziadków ? ...Tak se myślę ....moja wnuczka pewnie by Was przegadała ? Jest jeszcze za mała by ją ze sobą zabierać. Ale posyłam jej obrazki.
pikefinder.pl/upload_img/78941_IMG00543_thm.JPG

Camelot
 
Kris
ta metoda ma sens na rybnej wodzie (nie u nas w kraju no może z wyjątkami )ja miałem co prawda sandaczową miejscówkę marzenie (oczywiście nie w Polsce) przez 5-6 lat łowiłem tam takie ilości sandaczy że czasami nie jeździłem bo mi się znudziło !!!(dlatego wolę szukać po całym jeziorze) tak koledzy 10-15-20 sandaczy prawie standardowo w przeciągu 1,5-2,5 godziny to było na rzece Weser która wchodzi do morza północnego .
Wszystkie sandacze łowiłem na bardzo ograniczonej powierzchni przy porcie jachtowym dlatego uważam że to co mówi Maciej ma duży sens i my ludzie mamy ulubione miejsca (np odwiedzamy teściową idziemy na mecz narodów kiJuhu)i ryby mają bardzo ulubione miejsca w jeziorze i tak jest koledzy tego nikt nie zaprzeczy .A moja miejscówka "życia" też miała swój koniec ,przyjechała pogłębiarka dna i sandacze zniknęły bezpowrotnie jeszcze 2-3 lata próbowałem nic
Pozdrawiam Kris

dodając że 99% ryb wypuściłem
Edytowane przez Kris dnia 08.03.2014 05:35
 
Robert Szewczyk
Jeżeli mamy miejscówki, w których złowiliśmy wcześniej rybę to podświadomie spędzimy w niej kilkanaście rzutów więcej,bo miejsce pewneFirst.Ale tak w ogóle to łowienie stacjonarne ma sens w rybnych wodach,gdzie z pewnej miejscówki można mieć kilka brań.W Polsce wygląda to tak:5-8 godzin łowienia,obrzucanie wielu stanowisk,żeby miećHappy lub nie miećPłacze upragnionego brania.Taka nasza marna rzeczywistość...
Robert Szewczyk TurbopikeFishing
 
lgranat
Witaj

W mojej opinii mimo tej smutnej prawdy o rybostanieFrown to łowienie w sprawdzonej miejscówce ma sens z prostego powodu...
Jeżeli nawet ten osobnik, który lubił swoją miejscówkę zostanie np, pokaleczony i ją opuszcza to za 2/3 dni tą miejscówkę zajmuje kolejny - jest to moje prywatne zdanie wiec oczywiście nie każdy musi się z tym zgodzić
Machaj wędą ryby będą!!! Fishing
 
Kamil Zaczkiewicz
Dlatego jadąc nad wodę, typuję sobie np. odcinek rzeki, jaki zamierzam obłowić. Z reguły dużo chodzę, szukając aktywnych ryb. Zwłaszcza przy takiej niżówce, jaka panuje w tym roku- łatwo ryby spłoszyć i wtedy trzeba udać się na kolejną miejscówkę. Wolę iść na kolejną główkę i w razie czego, powtórzyć ciekawe miejsce w drodze powrotnej, kiedy sytuacja się na niej uspokoiła.
Mój wędkarski blog:
http://zahaczeni....shingblog/

Pozdrówka!
Kamil
 
jurekb45
Katować jedną miejscówkę przez pół dnia- można ,ale jak szukamy zimowego kelta troci i to też nie zawsze . Taka metoda obławiania jednej miejscówki w poszukiwaniu szczupaka przez pół dnia jest bezsensownaGrin
 
km73
Dla mnie ważne są sprawdzone miejsca na których często bywam. Sprawdzając poziom wody na pogodynce (głównie Wisły) wiem gdzie i czego mogę się spodziewać w mojej okolicy. Jak jest X wody to wiem, że przykosy będą lekko zakryte i tam jest szansa na bolka oraz szczupłego w głęboczku "po drodze" przynęty w kierunku brzegu. Jak jest mało wody to tylko opaska. Kamienie zawsze coś skrywają co się czai na drobnicę. Smile
Pozdrawiam,
Maniek2, km73
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum:

Wygenerowano w sekund: 0.15
11,195,845 unikalne wizyty